gru 30 2013

Od Zawratu do Granatów.

Wyspani i wypoczęci, a co najważniejsze rozruszani, ruszyliśmy już zupełnie na lekko  w góry. Tym razem Zawrat i dalej najtrudniejszym Tatrzańskim szlakiem.

Głupkowate zdjęcie na tle chyba najpiękniejszej ściany w Tatrach- Zamarła Turnia…

Obiad i dalej na szlak.

Jak wchodziliśmy na szlak Orlej, cholernie martwiłem się o Magdę. Chodziła na ściankę, dużo jeździmy na rowerach, ale to jednak Tatry. Kolejny raz pokazała swoją siłę, opanowanie i determinację. Dumnie patrzyłem na moją żonkę, na spójne ruchy, spokój i pewność w oczach. W górach z delikatnej kobietki wychodzi twarda dupa ;]

Nie wiem, czy ogólnie mam szczęście do ludzi, ale w górach znowu poznaliśmy dwie przesympatyczne dziewczyny z którymi przeszliśmy szlak od Granatów do Murowańca.

Jak się okazało, na Granatach Toprowcy akurat mieli egzaminy…

Z Granatów zeszliśmy już do Murowańca z dziewczynami zjedliśmy obiad, pogadaliśmy i wypiliśmy piwko. Było bardzo miło. Następnego dnia Kościelec- Góra Strachu ;]